CZCIGODNY RUDOLF KOMOREK - (1890-1949)


PREGHIERA

Glorifica, Signore, il tuo servo,
il Venerabile padre Rodolfo Komorek,
che durante la vita, per tuo amore,
s’immolò per il bene del prossimo,
soprattutto per i poveri e per i sofferenti,
lasciandoci ammirabili esempi di povertà,
penitenza e umiltà.
Concedimi, per sua intercessione,
la grazia che ti chiedo.
Per Cristo nostro Signore. Amen.

 

Rozpoczęcie Procesu Beatyfikacyjnego: 31.01.1964
Dekret o Heroiczności Cnót: 06.04.1995

Kapłan diecezji Breslavia

Rudolf Komorek urodził się 11 października 1890 r. w Bielsku na Śląsku. Był trzecim z siedmiorga dzieci Jana i Agnieszki z domu Gach. Wychowywał się
w rodzinie głęboko wierzącej. Mając 19 lat, wstąpił do seminarium, gdzie był bardzo związany z pobożnością św. Alojzego. W wieku 24 lat przyjął święcenia, jako kapłan diecezji Breslavia. Podczas Pierwszej Wojny Światowej pełnił posługę kapelana wojskowego najpierw w szpitalu, a następnie, na własną prośbę, również na froncie.
Przez trzy lata pełnił obowiązki proboszcza we Frystak, gdzie był przykładem życia ubogiego, pełnego modlitwy oraz apostolskiego zapału. Przy jego konfesjonale nieustannie gromadziły się tłumy. Ks. Rudolf był kochany obdarzany szacunkiem przez wszystkich, a zwłaszcza przez dzieci i młodzież.

W 32 roku życia prośba o wstąpienie do Salezjanów

W 1922 roku, wieku 32 lat, ks. Rudolf poprosił o przyjęcie do Zgromadzenia Salezjańskiego. Prośba została pozytywnie rozpatrzona i jeszcze w tym samym roku wstąpił do nowicjatu. W sercu zawsze pragnął zostać misjonarzem. Po złożonej prośbie, ks. Rudolf udaje się w październiku 1924 roku do San Feliciano
w Brazylii, by tam pełnić posługę kapłańską wśród polskich imigrantów oraz tych, którzy potrzebowali pomocy duszpasterskiej. Był niestrudzonym głosicielem Bożego Słowa oraz spowiednikiem.

Misjonarz w Brazylii

Miejscowi osadnicy nazywali go „świętym kapłanem”. Był wielkim przykładem, jak praktycznie żyć złożonym przez siebie ślubem ubóstwa – ślubem tak bardzo umiłowanym przez księdza Bosko. Żył w ciągłej jedności z Chrystusem, świadom nieustannej Jego obecności. Świadkowie wyznali: „Jeszcze nigdy nie widzieliśmy człowieka, który by nieustannie i tak gorliwie się modlił. Sposób, w jaki klęczał na podłodze utwierdzał nas, że jest to kapłan o nadzwyczajnym duchu pobożności i umartwienia”.

Wzorzec świętości

Posługę swoją pełnił w różnych wspólnotach salezjańskich oraz parafiach. Został posłany do Salezjańskiego Seminarium w Lavrinhas, gdzie jako spowiednik, dawał przykład świętości. Nauczał 28 godzin tygodniowo. Już wtedy męczył go nieustanny kaszel. Jako kapłan z 25 letnim stażem służby wiernym, został posłany
do José dos Campos – salezjańskiego domu pogodnej starości. Przez ostatnie 8 lat swego życia był radosny, że oddał się całkowicie Bogu.

Nieuleczalnie chory na gruźlicę

Jako kapłan, każdego dnia pomagał tym, którzy cierpieli na różne dolegliwości. Spał na drewnianych deskach. Ostatnie dni życia spędził na nieustannej modlitwie. Prosił, aby leki przeznaczone na walkę z jego chorobą, a które wydawały mu się bezużyteczne zważywszy na stopień zaawansowania choroby, były oddawane biednym.

Miłość do Eucharystii, nieustanna pomoc bliźnim

Zmarł 11 grudnia 1949 roku w wieku zaledwie 59 lat. Jego doczesne szczątki spoczywają w Josè dos Campos, gdzie swoim przykładem – zwłaszcza miłością do Eucharystii, nieustanną służbą wobec bliźnich oraz duchem umartwienia – kształtował i nadal kształtuje pokolenia wierzących.